Mindelo

lis 15, 2021 | Dziennik Kapitański

yNiestety w ciągu nocy wiatr regularnie siada i o świcie, we środę, decydujemy się na postawienie spinakera i przy 8-14 węzłach żeglujemy cały dzień z przyzwoitą prędkością, doganiając wieczorem Hiberniana i Cesarine  (Moody 54DS oraz Swan 55 – oba w dywizji A). Zaczyna się walka o pierwszą dziesiątkę wśród monohuli, bo w międzyczasie okazało się, że w grupie B jesteśmy pierwsi!

Po dość spokojnej nocy z wiatrem nie przekraczającym 10 węzłów, o świcie, mamy za sobą Lira (Lagoon 45), przed sobą Mahoa (Lagoon 45) a Hibarnian jest na naszej wysokości. Wiatru jak na lekarstwo – 6-9 węzłów, więc naprawiamy głowicę grota, wymieniamy złamane ślizgacze i żagiel wędruje na maszt. Teraz niesiemy ponad 200 metrów kwadratowych żagli. Ale cóż z tego – przy 7 węzłach wiatru, ledwo udaje nam się osiągnąć 4,5 węzła, za to kiedy tylko TWS pokazuje 9 knotów, jacht przyspiesza momentalnie do 6-7. Po całym dniu zostawiamy za sobą katamarany a Moody, który poplątał coś w swoim parasailorze, decyduje się iść półwiatrem pod podstawowym ożaglowaniem. Prędkość ma zbliżoną do nas, ale nie jest w stanie żeglować prosto do Mindelo. Wieczorem nieco się rozwiewa, co pozwala żeglować rozsądne 5,5-6,5 węzła.

Noc przynosi dalszy wzrost siły wiatru, i prędkość rzadko schodzi poniżej 7,5 węzła, choć czuć, że jesteśmy nieco przeżaglowani, ale fakt, że idziemy łeb w łeb z Oysterem 65 (ponad 18 metrów długości!) nie sprzyja decyzji o refowaniu grota. Południowa konsultacja z gribami sugeruje natomiast zmianę kursu nieco na zachód, co pozwoli na szybszą żeglugę pomimo dłuższej trasy.

Niestety wiatr sukcesywnie siada i nie udaje się płynąć powyżej 8 węzłów, które uzasadniałyby dłuższą trasę, więc zrzucamy grota i wybieramy najkrótszy wariant, jadąc TWD 170-175. Mniejsza prędkość przynosi zaskakujące rezultaty – mamy branie! Po kilkunastu minutach walki z silnikiem niemal cała wstecz, żeby spowolnić jacht do 2-3 węzłów Jacek podholowuje pod rufę zacnego tuńczyka! Podbierak jest znacznie za mały, ale mamy i odpowiednie narzędzie do wyciągnięcia takiego okazu i już po chwili ważymy nasze trofeum – 7,5kg!!! Wyciągamy domowe ogórki kiszone i z polędwicy wychodzi doskonały tatar!

Około pierwszej w nocy wiatru jak na lekarstwo – 5-7 węzłów a do mety kilkanaście mil. Na AISie widzimy dwa jachty, które idą dobry węzeł szybciej, ale światłą niosą takie jakby szły na żaglach. Takie cuda to tylko w expose premiera. Zrzucamy genakera, odpalamy silnik i ostatnie 2 godziny pokonujemy na silniku, bo jego użycie jest dozwolone, jednak należy skrzętnie notować dystans i godziny, by Organizator mógł przeliczyć ten czas na godziny na żaglach (zapewne x2 lub 2,5), ale wolimy być w porcie późno w nocy i dostać karę, niż turlać się do rana w towarzystwie które udaje, że żegluje bez wspomagania. Oczywiście – jest możliwe, że tamte jednostki zgłoszą użycie silnika i na moment i trzymamy kciuki za ich uczciwą postawę. Podobnie jak za postawę Luny, która w ostatniej dobie żeglowała 1,5 węzła szybciej od nas, a trudno uwierzyć, że 15Mm na wschód mieliby 5-7 węzłów wiatru więcej. Z resztą podczas barowych rozmów wyszło, że dwa razy musieli się zatrzymać i nurkować, żeby odplątać coś ze śruby. Jak coś na nią nawinęli płynąc na żaglach? Nie wiem. Ale dość o absmakach.

Metę przecinamy 13 listopada o godzinie 0319 czasu miejscowego (0519 czasu Polskiego). Za nami ponad 890 mil morskich, przed nami 5 dni na Wyspach Zielonego Przylądka!

W swojej grupie B jesteśmy drudzy, nieco ponad godzinę za zwycięską „Luną”. Wśród wszystkich jachtów jednokadłubowych zajmujemy 8 miejsce (51 startujących) a w klasyfikacji generalnej – 11 (73 jachty, katamarany i trimarany)

Informacje o przelocie Las Palmas – Mindelo:

Mil morskich:                                  891,1

Godzin na żaglach:                        131,0

Godzin na silniku:                           6,5 (4 podczas regat)

Średnia prędkość:                          6,63 węzła

Najlepszy dobowy przelot:          177,1 mil (średnia: 7,38 węzła)